Niejednokrotnie zdarza się, że nowożeńcy po zorganizowaniu dużego wesela nie mają już funduszy na udanie się w podróż poślubną. Zatem, mimo iż jest to marzenie każdej panny młodej, często w zderzeniu z rzeczywistością, pozostaje niezrealizowane, trzeba z marzenia zrezygnować, na rzecz codziennego życia. Jednak jest jeszcze jedna możliwość, o której może nie koniecznie trzeba się chwalić gościom weselnym. Zawsze zamiast podróży poślubnej można po prostu zorganizować kilkudniowe wycieczki za granicę czy nawet niekoniecznie. Przecież w podróży poślubnej nie jest najważniejsze to, by pojechać w miejsce egzotyczne, przywieść zapierające dech w piersiach zdjęcia i opaleniznę Afrykańczyka. Idea podróży poślubnej opiera się o odwleczenie powrotu do często szarej codzienności, ale także do nacieszenia się sobą. Dlatego takie wycieczki są jedyną w swoim rodzaju podróżą życia. Jej największa zaleta polega na posiadaniu współmałżonka tylko dla siebie, na patrzeniu na obserwowane krajobrazy jego oczami, na oddychaniu niezakłóconym szczęściem i miłością. Zatem wycieczki zamiast podróży poślubnej to także podróż poślubną. Jedyną w swoim rodzaju wyprawą miłosną.